• Wpisów:224
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:35 dni temu
  • Licznik odwiedzin:32 496 / 624 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A wiecie, co ja zrobiłam?
Schudłam 5kg!

I wiecie ile przytyłam?
Całe 5kg!



Nie no, dobrze jest. Prawie 3 tygodnie się obżerałam, prawie nie ćwiczyłam i na nic nie miałam ochoty. Dosłownie na nic. Początkowo było mi z tym źle, ale teraz, jak już się ogarnęłam, to czuję, że nie zrobiłam przecież nic złego. Ba, mam teraz dwa razy więcej energii Zresztą, jak zwykle. Dałam się egzaminom, które muszę odchorować. No norma.

Te 5kg schudłam z bebio i powiem wam, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Poznałam całą masę super przepisów, nudno nie było, a i efektywnie. W ogóle to dzięki temu po raz pierwszy w życiu zaraziłam się gotowaniem. Bo te kolorowe dania takie piękne! Po powrocie z wakacji znowu wykupię abonament. Myślę, że gdybym sobie nie odpuściła tak spektakularnie, to naprawdę mogłabym dzisiaj mieć około 10kg w dół.
Do czego jednak zmierzam?
Do tego, że po raz pierwszy od prawie 3 lat okazało się, że mogę! A to, że sama nie umiem dobrze ustawić makro i kcal, to inna sprawa

Jakieś tam przypadkowe dania =)

Z humorem mam raz lepiej, raz gorzej, ale zwykle lepiej. W czerwcu miałam z chłopakiem czwartą rocznicę. Czas straaasznie leci. W niedzielę wyjeżdżamy do Gdańska. Już go uprzedziłam, że czekają nas tam poranne biegi starówką i wieczorne kijki po plaży > Niezależenie od pogody!
 

 
No niestety. Niedawno postanowiłam udać się do innego lekarza, aby mieć pewność. Powtórzyłam też badania. I nic, a nic dobrego. Hashimoto ma się u mnie dobrze, ale nie najgorzej, bo z lekami wstrzymały się obie panie. Także suplementacja i regularne kontrole. Uprzedzono mnie, że wprowadzenie leków będzie raczej nieuniknione, ale na razie nie powinno mi to spędzać snu z powiek. No ok.

Właściwie mnie to tylko napędziło. 3kg mi gdzieś uleciały no i fajnie

A poza tym to wykupiłam dietę na bebio, bo mimo ciężkich treningów, to jakoś tak mi nudą wiało w kuchni, że naprawdę łatwo było o objadanie. A skoro już wpadłam w fit ciąg, to czemu mam to niszczyć z nudów Jutro zaczynam i z tego, co widzę, to zapowiada się smacznie

No zobaczymy!
 

 


• Ostatnimi czasy prawie nie mam złego humoru
• Do spraw odchudzania, ćwiczeń i jedzenia ogółem podchodzę chyba bardziej dojrzale niż kiedykolwiek. Jak mam motywację na dietę pudełkową, to ją mam. Ale jak mi cieknie ślinka na widok batona, to wpierdzielam batona aż mi się uszy trzęsą
• Ostatnio wywnioskowałam, że po raz pierwszy od dobrych 2 lat mam wreszcie przyjaciół! Swego czasu bardzo zraziłam się do ludzi, a dziś całkiem odżyłam i jest mi naprawdę dobrze z innymi
• Ogólnie to cały czas #coseschudnę #toseprzytyję.
• Na święta wyjechałam z chłopakiem w góry. Porządnie odpoczęłam od studiów i stresu.
• W górach dwa razy trenowałam z chłopakiem. Po raz pierwszy zmierzył się z Chodakowską, Tiffany i tego typu rzeczami. Po 10 minutach miał dość i jak to nazwał miał "wkurwendorfinowy", bo nie sądził, że to takie ciężkie. Chyba go też duma zabolała, bo w końcu ja machnęłam wszystko bez problemu, a on.. no cóż
• W poniedziałek idę na nowy tatuaż. Wzięłam na tapetę blizny na rękach. Kiedyś myślałam, że nigdy nie będę chciała ich zakryć, ale coraz częściej jednak je ukrywałam i mi przeszkadzały... Sesja będzie całodniowa. Nie wiem, jak wysiedzę 7-8h
• Mam nadzieję, że u Was równie harmonijnie, co u mnie, a pogoda nie psuje humoru
  • awatar ms moth: Same plusy, podoba mi się to :D Co do 3 punktu to doskonale rozumiem o czym piszesz. Fajne uczucie po tylu latach :D Na pewno chłopaka zabolała duma, pewnie spodziewał się, że to nie będzie nic ciężkiego, a tu prosze :D Ja mojego od pół roku próbuje namówić do wspólnych treningów i sam przyznał, że jednym z powodów jest właśnie to, że wymięknie przy mnie i będzie mu głupio. Pokazuj tatuaż jak zrobisz. Co jak co, ale chyba ten ból będzie tego warty, nie? :D Trzymaj się :>
  • awatar little_my: O nie, ja to jednak wole nie cierpieć i obędę się bez tatuaży ;) Fajnie że masz znów masz przyjaciół i z kim pogadać :D
  • awatar Paznokciowo: 7-8h bólu? podziwiam. pokaż jak już sobie zrobisz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

#me

Rany... Wszystkie egzaminy zdane... Mam za sobą 4 tygodnie nieżycia, serio. Na koniec jeszcze choróbsko, bleh. Ale powoli wracam do życia, a zaczęłam od wyspania się. 9h snu, jak cudownie... I teraz prawie 2 tygodnie wolnego! Jeszcze cudowniej
Nie ukrywam, że jadłospis totalnie mi się rozwalił, bo jadłam bardzo nieregularnie i niekoniecznie też zdrowo, a na aktywność zwyczajnie nie miałam czasu. Strasznie to wpływało na moje samopoczucie. Zwłaszcza, kiedy chłopak beztrosko pisał, ile to kcal spalił na siłce, a ja siedziałam z nosem w gramatyce opisowej z trzecią kawą szatana pod nosem!
Ale już, już mi lepiej i jestem taka szczęśliwa! W niedzielę (bo dzisiaj jeszcze się kuruję, a poza tym muszę trochę pozałatwiać spraw z meblami) planuję iść na siłkę i pożegnać stres już całkowicie

JAK CUDOWNIE!
  • awatar Gość: No tak ale kiedy ty wreszcie schudniesz? Ojej i już nie jest tak cudnie :( hahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sesja sresja, nie mam czasu na nic. Ale to może lepiej?

Trzymam michę, jest bardzo dobrze i od kilku dni bez zarzutów nawet najmniejszych. Budzę się z płaskim brzuchem i kładę z płaskim brzuchem. Znowu widzę obojczyki, a dla mnie jest to wyraźna oznaka: zrzucasz!

Kalendarz był strzałem w dziesiątkę. Już kilka raz mówiłam sobie "w tym roku będę wszystko zapisywać, planować i pilnować, będę systematyczna". Zawsze była z tego jedna, wielka dupa. Tym razem sumiennie wszystko zapisuję, podkreślam cytaty (kalendarz Chody mam), odznaczam, co zrobiłam itd. Pomaga mi to w organizacji niezwykle!

Zaliczenia i egzaminy zabierają mi 3/4 doby i jeszcze więcej sił. Ale i tak staram się wyskrobać godzinę, dwie na siłownię. Jeżeli nie siłownia, to mata w domu i jakoś leci. Niewiele tej aktywności ostatnio, ale jest i daję z siebie 100%.

Mam cel ku motywacji: zdana sesja = tatuaż!
  • awatar Chrysalis ♕: No i można z Ciebie brać przykład. ;) Fajnie się czyta wpis, gdzie wszystko jest pod kontrolą i nie tylko starasz się pogodzić też sesję z treningami i dietą, ale Ci to wychodzi. Tak trzymaj!
  • awatar ^Denv: Super Ci idzie :) Kalendarze motywujące dodają przysłowiowego kopa :) Ja właściwie wróciłam na Pinger po dość dużej nieobecności bo z nim zawsze łatwiej było mi "chudnąć".
  • awatar gold-pants: Oo a masz już jakiś pomysł na tatuaż? Ja też utknelam w książkach i notatkach - masakra. Ja w tym roku akademickim bez kalanderza bym zginęła.. mocno ułatwia życia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Dzień mierzenia.
Ajajaj Wyszła moja niekonsekwencja, ale i tak jest dobrze, bo czułam, że nie będzie absolutnie żadnych postępów. Mam naprawdę spory problem z porcjami i trochę problemów przysporzyła mi nietolerancja laktozy. Dodatkowo jestem w trakcie jakiegoś masakrycznego okresu, ciągle ochota na słodkie (żebym jeszcze mogła ją zaspokoić jakkolwiek, ale z tą nietolerancją, to naprawdę ciężko coś znaleźć!), napuchnięta jestem okropnie. Pewnie za kilka dni powtórzę pomiary, coby mieć prawdziwy wynik, jak już cała woda ze mnie zejdzie...
Jednak w kalendarzu zaznaczony był 06.01, więc trzeba było!

Rewelacji nie ma i oklasków być też nie powinno. Waga wskazuje raptem -1kg (czyli nic XD), a centymetry -4 (coś tam). Jednak jak już wspomniałam, jestem mile zaskoczona, że jednak coś się dzieje.

Postaram się bardziej
 

 

Wchodzę w 2017!

Ostatnie dni były dobre. Poczułam nową energię, której tak długo poszukiwałam. Nie miałam nawet żadnego załamania przez te kilka dni i czuję się tak, jakbym wreszcie wychodziła na prostą. Wiem, co chcę osiągnąć, gdzie trafić i czuję motywację. Oczywiście nie przeniosę gór, nie przeskoczę niemożliwego i biorę pod uwagę, że los może mi zrządzić jeszcze gorsze rzeczy niż 2016, ale... ale nie warto spędzać sobie tym snu z powiek. Dzisiaj jest dzisiaj. O dzisiaj trzeba zadbać.

Zmieniłam fryzurę, zrobiłam porządne ciuchowe zakupy, zakupiłam kalendarz Chodakowskiej, wypisałam w nim wszystko, co mogłam, chodzę na siłownię i chodzić z pewnością będę (te przymusowe dwa dni wolnego były katorgą!!), staram się jeść zdrowo i kieruję zasadą małych kroczków, do przodu, do przodu, ciągle do przodu. Jestem też już spokojniejsza w sprawach finansowych. Wreszcie dostałam rentę (3 miesiące opóźnienia w decyzji ) i wiem, że jakoś sobie z mamą damy radę. Po krótkim kryzysie w związku wszystko wróciło na właściwe tory (że też wystarczyło zerwać kontakt z jedną osobą!). Jest STABILNIE. A stabilność to wszystko, czego potrzebowałam, żeby ruszyć z miejsca.

Wam, kochane, dziękuję za czytanie moich wypocin, goli, porażek przez cały 2016. Dajecie czadu

Życzę Wam pokładów motywacji, szczęścia, setek uniesień, osiągnięcia celów i dobrego Sylwestra
  • awatar Chrysalis ♕: Czyli na plus? :D My dziękujemy, że możemy Cię czytać :P A ja Tobie życzę, by wszystko co sobie postanowiłaś się udało, by nie było w 2017 żadnych niemiłych niespodzianek i by los Ci sprzyjał. ;)
  • awatar Lady Green: Kochana Tobie również dużo szczęścia, pomyślności oraz motywacji w 2017 roku! :D
  • awatar Nieidealna....: Szczęśliwego Nowego Roku :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam taki ogromny odcisk na stopie od chodzenia pod górę na bieżni, że już drugi dzień muszę odpuścić siłkę i w ogóle najlepiej wszelkie chodzenie. HELP.

PS Niebawem postaram się o konkretniejszy wpis jakiś
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Witam Was takim fit, super ćwiczącym Mikołajem!!

Najpierw chciałabym Wam wszystkim życzyć spokojnych i wesołych świąt, rodzinnych, fajnych prezentów, dobrego Sylwestra oczywiście, kilku kg więcej w cyckach

Moje Święta z kilku powodów na pewno nie będą dobre. Będą nużące i dołujące, ale chociaż mam cały pokój zawalony lampkami, a ja bardzo lubię lampki.

____
W kwestii fit itd. Ostatnie kilka dni było gorzej. Miałam zawalone na studiach, dużo stresu się wkradło, sporo alkoholu (niczego nie żałuję, już dawno nie miałam żadnych lepszych znajomych!), ale też sporo doła i niepotrzebnych kłótni. Wszystko to odbiło się na moim jadłospisie. Ogólnie to nie nażarłam się jakoś, nie napadłam na lodówkę ani nie zjadłam mega pizzy, ale czuję się ociężała przez zbyt duże ilości chleba i za mało warzyw. Przez brak czasu na siłowni ostatnio byłam we wt. Dzisiaj coś tam porobię sama w domu, bo już potrzebuję się poruszać i ogarnąć

Zmieniłam wczoraj kolor włosów. Już od jakiegoś miesiąca to za mną chodziło. Ja się zmieniam, moje życie się zmienia, więc przyszła pora na fryzurę Strasznie podekscytowana sięgnęłam po nowość w rossmanie, czyli zmywacz farby bez amoniaku itd. Sądziłam, że na moim czarnym nie da to większych efektów, bo to w końcu nie rozjaśniacz. Ku mojemu zdziwieniu wyszłam ruda, ale nie marchewkowo-jajecznicowo i nierównomiernie ruda, jak po rozjaśniaczu. Kolor wygląda bardzo naturalnie, ładnie się "blenduje" i ogólnie polecam Jeszcze nie wiem, czy zostanę w nim na dłużej, ale podoba mi się. I co najważniejsze, ten cały color remover faktycznie nie zniszczył mi włosów. Oceniam stan na taki sam, jak przed spłukaniem koloru. Zdecydowanie lepsza opcja od rozjaśniania.
(Proszę mi nie pisać o dekoloryzacji u fryzjera, bo znam niejedną, która wydała miliony i się na tym przejechała, a jej włosy garściami wypadały. Moje przeszły kilka domowych rozjaśniań Joanną za 7zł i żyły, i miały się dobrze XD ) Ten cały color remover kosztuje ok 50zł.

Nie chce mi się uczyyyć
 

 

Czuję się świetnie!

Chodzę na siłownię właściwie codziennie. Odpadam tylko w dni, w które zwyczajnie nie mam czasu, bo siedzę na uczelni (w tym tygodniu była to np. tylko środa). Za każdym razem spalam ok 500kcal.

Chodząc na siłkę, jest mi też łatwiej z czystą michą. Dalej mam problemy z porcjami, ale mogę już powiedzieć, że jem same zdrowe rzeczy, a nawet stosuję się do wskazówek trenerki, która zaleciła mi ograniczenie nabiału i wszelkich produktów mącznych. O dziwo, nie sprawia mi to jakiegoś większego problemu

Zrobiłam sobie oś czasu aż do czerwca. Mam tam wypisane cele, gole, planowane nagrody, ale też rzeczy takie przyziemne jak np. data sesji z podpisem "codziennie godzina nauki" (co mi nawet wychodzi!). Każdego szóstego dnia miesiąca planuję wpisywać wagę i wymiary. Raz w miesiącu planuję cheat day. W grudniu oczywiście w wigilię.

Rzadko miewam już dołki, bo nie mam na nie zwyczajnie czasu
  • awatar The way to my dreams ♥: Im więcej zajęć tym mniej czasu na myślenie. Dobrze, że Ci to pomaga, a trening to najlepszy lek antydepresyjny :P
  • awatar I'm Hope..: Bardzo się cieszę że siłownia daje ci tyle radości i że masz na nią motywacje przedewszystkim.. z własnego doświadczenia wiem że gdy się chodzi na siłownie to dietę o wiele łatwiej trzymać bo przedewszytskim nie chcesz sobie psuć bilansu śmieciami które potem będziesz musiała na siłowni spalać ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po treningu z trenerką i analizie składu ciała ->

46,6kg mięśni, czyli ponad połowa mojej masy ciała. Czy jest tu ktoś, kto mnie pobije? XD

A tak poza tym to czeka mnie wizyta u endokrynologa. Czułam, że na to czas, ale chyba potrzebowałam to od kogoś usłyszeć.

A no i mięśnie spoko, tylko szkoda, że % tłuszczu też spory

Plus mam malutko wody (dużo poniżej normy), a piję 3l dziennie. Ogólnie jestem w tracie leczenia urologicznego, ale nie ukrywajmy - z wizytami co 2-3 miesiące leczenie trochę potrwa. Tak, dalej jestem na etapie diagnozowania... No śmiech na sali. No, ale oczywiście zmartwiła mnie ta woda. Wszystko mi się wypłukuje

Pomijając mój wiecznie schorowany i nie taki organizm, jest co robić i wiem, że mogę to zrobić. Oczywiście będzie trudniej, zresztą już się do tego przyzwyczaiłam, bo zawsze tak było, ale dam radę
  • awatar I'm Hope..: Nieźle z tymi mięśniami :D Powodzenia u endokrynologa.. ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Byłam wczoraj pierwszy raz na bieżni. To śmieszne uczucie, kiedy się z niej schodzi, a pod nogami dalej podłoga sama chodzi hahaha Super Generalnie o wiele lepiej mi się biega na bieżni niż w terenie
 

 

Jeszcze 28 dni do Nowego Roku, ale nowa będę jeszcze w starym

Mam siłkę za sobą już 3 razy. Dzisiaj byłam tam na 8, a potem na zajęcia!
W środę w sumie też byłam na 8, ale... zapomniałam butów (!). Rozumiem zapomnieć ręcznika, klapek, cokolwiek, ale butów? Wróciłam popołudniu i zrobiłam swoje

Ogólnie irytuję się już, bo trenerka, któą wybrałam dalej się ze mną nie skontaktowała, podczas gdy trener, którego wybrał chłopak, zadzwonił już w środę i właśnie są w trakcie treningu wprowadzającego i badań. Ogólnie bym się nie niecierpliwiła aż tak bardzo, ale robienie samego cardio mi się nudzi. Zwłaszcza, że w zaciszu domowym chętnie sięgam po ciężary. Czemu nie tykam się maszyn czy ciężarów? Bo mogę sobie zwyczajnie zrobić krzywdę, nie dostając tej podstawowej dawki wiedzy... Poczekam do poniedziałku, a jeżeli dalej nie będzie odzewu, to zapytam w recepcji lub napiszę do tej trenerki na facebook'u (zauważyłam, że ma własny fanpage).

Ogólnie to martwię się coś swoim pulsem. Na maszynach zauważyłam, że rzadko kiedy jest on w tzw "normie", chociaż nie czuję jakiegoś wielkiego wycieńczenia. Zwykle mam około lub ponad 180 uderzeń na minutę i według każdej rozpiski znaczy to, że mam zwolnić, bo padnę. Kiedy ja wcale nie daję z siebie wtedy 100% i serio mogłabym bardziej. Na początku myślałam, że to te "mierniki" są popsute, ale potem porównałam wszystko z chłopakiem na tych samych maszynach i jego puls rzadko kiedy dochodził do tej granicy 180. Więc nie wiem... Martwię się tym, bo wiem, że wtedy muszę zwolnić i pozostać przy 170 ileś, ale ja nie czuję ani żeby mi serce waliło, ani nie padam na twarz, ogólnie mogłabym bardziej i intensywniej Dziwna sprawa, ale może już taka moja "uroda"

Dalej średnio z czystym jedzeniem, ale przeszkadza mi w tym, o dziwo, życie towarzyskie (!). W ostatni weekend miałam dwie imprezy, dzisiaj idę na winko z dziewczynami i chociaż nie spijam się, to wiadomo, dzień po ciężko o ładne jedzenie, a organizm ogółem jest rozregulowany. Jednak nie mam sobie jakoś dużo do zarzucenia. Powiedziałabym, że jest dobrze, ale z lekkimi niedociągnięciami

Żeby nie było, że ja tak tylko o tym fit i w ogóle, to napiszę jeszcze coś o studiach. Mianowicie: NIC MI SIĘ NIE CHCE A NAUKI W BRÓD I W OGÓLE TERAZ BĘDZIE NAJGORSZA SESJA W CAŁEJ TEJ ŚMIESZNEJ KARIERZE I JUŻ TEŻ MYŚLĘ O PRAKTYKACH GDZIE JA SIĘ PRZECIEŻ LUDZI BOJĘ TO JAK JA MAM GADAĆ Z OBCOKRAJOWCAMI HELP

___
edit
Trenerka zadzwoniła, widzimy się w poniedziałek
  • awatar annie ♔: zupelnie inny jest prawidlowy puls dla kazdego :)
  • awatar little_my: Ja mam zamiar zacząć przygodę z siłownią w styczniu, ot takie postanowienie noworoczne ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Wróciłam z tej siłowni i czuję się świetnie. Mam wrażenie, że zrobiłam bardzo duży krok naprzód

Pierwsze wejście to free pass, ale trener i tak nas (mnie i chłopaka) nieco wprowadził, zalecając to i to, pokazując taką a taką technikę. Po wykupieniu karnetu (wykupiony już, aktywny od środy) przysługuje nam jeden trening personalny z analizą składu ciała itd. W tej sprawie czekam na telefon od trenerki, którą wybrałam. Siłownia ogólnie super wyposażona Oczywiście mam też wstęp na wszystkie zajęcia. Myślę już nad jumping fitness

Jutro cały dzień na uczelni, ale w środę lecę szaleć od rana na orbitreku
 

 
Idę dzisiaj pierwszy raz na siłownię i strasznie się denerwuję
 

 

Dalej nie jestem jeszcze gotowa na codzienne wpisy, ale robię swoje

Od kilku dni czuję się naprawdę dobrze. Posiłki mam już niemal idealne, treningi coraz surowsze, humor coraz lepszy

Psychicznie dalej dobrze nie jest; miewam przeokropne dołki, ale treningi robią swoje, od razu przywracając do pionu. Ogólna tendencja do poprawy

Muszę przywołać się do porządku ze studiami, bo jestem wyjątkowo mało systematyczna ostatnio i już odczuwam tego minusy.

7 grudnia stuknie rok tutaj, czyli rok zrzucania płaszcza Nie mierzyłam się od lipca chyba, więc jestem przerażona, zwłaszcza po ostatnich dołkach, ale już postanowiłam, że tego dnia odważę się sprawdzić, jak tam mój stan Mam nadzieję, że nie poszłam dużo w górę...

No to wracam czytać artykuły na jutrzejsze zajęcia
  • awatar Chrysalis ♕: I to chciałam przeczytać! :D Mam nadzieję, że jak zameldujesz się kolejnym razem to będzie jeszcze większa poprawa ze wszystkim. Trzymaj się i ogarniaj studia <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Pewnie myślicie, że jak przez 5 dni się nie odzywałam, to zawaliłam i w ogóle wszystko szlag strzelił? No to dobrze myślicie XD
Nie no, nie jest tak źle. Nie zawaliłam całkiem wszystkiego, ale przyznaję, że w dwa dni nażarłam się chipsów. Poza tym jednak jadłam zdrowe posiłki, raz też zrobiłam baaaardzo porządny trening. Poza tym wyjątkowo źle znoszę @, więc nie mam sobie serio za złe.

Jednak pora wziąć się za siebie. Okropnie się boję, że zaprzepaszczę wszystko, co osiągnęłam w tym roku, więc robię sobie poważne postanowienie, które niektórym może się wydać śmieszne, ale dla mnie na chwilę obecną jest strasznie ciężkie.
Nie jem żadnych świństw (chipsy,pizza, słodycze, chińskie itp.) do końca listopada!

No. To trzymajcie kciuki. Mój organizm bardzo potrzebuje wolnego od tej chemii i tłuszczu
  • awatar Chrysalis ♕: Mam nadzieję, że teraz jest ok, bo coś milczysz. Ja tu trzymam ciągle te kciuki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Wiedziałam, że ten dzień z góry skazany jest na mało spektakularne powodzenie, ponieważ czekały mnie imieniny cioci. A każdy wie, jak to jest u cioci na imieninach Nie zawaliłam z jedzeniem - sałatki napakowane majonezem, parówki z serem, tłuste szynki - nie ruszyłam nic przez cały wieczór (też przyznam, że po prostu nie miałam na to ochoty). Wypiłam jednak 3 piwa, ale to lepiej od reszty rodzinki standardowo pijącej wódkę. Fu... Nie wiem, jak można pić wódkę, serio Oczywiście nie mówię o wartościach kalorycznych, a o całej reszcie, od smaku po toksyczność.

・ Owsianka z siemieniem lnianym na mleku
・ Koktajl szpinak, banan
・ 3 pulpety na mięsie z indyka, ryż, 3 ogórki konserwowe
・ tost na chlebie razowym z plasterkiem sera żółtego (po powrocie do domu straszny głód mnie napadł i chęć na tłuste, więc tost był niezłym kompromisem)

Z treningiem zaszalałam. Stwierdziłam, że sprawdzę Shaun'a T, z czym się to je itd. Sięgnęłam po pure cardio. Jeszcze żaden zestaw cardio mnie tak nie wykończył! A wykończenie to bardzo dobre słowo. Naprzemiennie chciało mi się płakać i śmiać, dreszcze na całym ciele, pot wszędzie, super!! Dopóki nie wypiłam duszkiem litra wody, walczyłam z ogromnym bólem głowy od zmęczenia!

No, nie ma tragedii
 

 

Stwierdziłam, że najlogiczniej będzie starać się o w miarę dobre zamknięcie roku, stąd tytuł 1/56

I ten dzień był dobry.

・ Pomidor nadziewany mozzarellą, jajko sadzone, ogórek, kromka chleba razowego
・ Płatki kukurydziane z mlekiem
・ Pierś kurczaka i brokuł polane jogurtem naturalnym
・ Dwa pancakes'y na żytniej mące, posmarowane kremem kakaowym z awokado

Zrobiona Metamorfoza

I od razu humor lepszy
 

 

Już wiem czego potrzebowałam do całkowitego "odbicia się" i poszybowania baaardzoo wysoko - właśnie tego przeklętego zaliczenia!
Dzisiaj wstałam już jako zupełnie inna osoba. Ta, która naprawdę potrafiła zrzucić płaszcz i postawić na swoim! Tak sobie myślę, że ten ogromny zawód czerwcowy, kiedy okazało się, że ciężka praca nie zawsze popłaca, odbił się na mnie jeszcze bardziej niż myślałam... Potem było jak na huśtawce, raz lepiej, raz gorzej, ale nie było tego czegoś, tego zaparcia (?), z którym wstałam dzisiaj.

Godzinny trening ✓
Same pyszne, lekkie jedzenie ✓
Duuużooo uśmiechu ✓
Paznokcie ✓

Z tymi paznokciami to tak pół na pół, bo robię hybrydy dopiero drugi raz, więc na razie to kupa a nie hybryda, ale chociaż ładny, czerwony kolor mają

Od ostatniego meldunku niestety nie nabiłam żadnych kilometrów! Wszystko przez tą nagłą jesień! Miałam wybrać się w sobotę, ale spałam przy otwartym oknie i z moją odpornością skończyło się przeziębieniem oczywiście... Dalej zresztą je zaleczam W każdym razie zmierzam do tego, że przydałaby się złota jesień a nie szara, depresyjna! No nic... cierpliwie poczekam i postaram się dobić kilka kilometrów Na razie żyje mi się dobrze z matą

W piątek miałam urodziny. Nastolatką już nie jestem... Dzielę się tą informacją, ponieważ dla mnie to poważna kreska w życiorysie. Gdyby 5 lat temu ktoś mi powiedział, że w ogóle dożyję takiego wieku, a dodatkowo będę szczęśliwa, to bym tę osobę wyśmiała. Życie jest jednak przewrotne, a ja sobie tutaj piszę i myślę nad dobrym obiadem. Chciałabym... naprawdę bym chciała pielęgnować to szczęście! Będę się uczyć

Chaos na chaosie w tym wpisie!
  • awatar imażdzin.: Pozytywne myślenie przede wszystkim, tak trzymaj :) i wszystkiego dobrego :D
  • awatar little.mo: Sto lat! Już nie nastolatka! No to z górki :D :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zdałam!!!
 

 
✦ 16km biegu już zrobione, jeszcze 14 i będę z siebie dumna
✦ Codziennie się uczę, ale dopiero wczoraj doszłam do stanu z czerwca... Czyli umiem naprawdę dużo, a jednak niewystarczająco dużo, jeżeli nie będę mieć odrobiny szczęścia przy pytaniach.
✦ Ćwiczę mniej więcej co drugi dzień, wtedy kiedy nie biegam. Czasami tiffany, czasami Rewolucja i jakoś leci.
✦ Generalnie moje ciało w sprawach treningu ma się świetnie, czego nie mogę powiedzieć o diecie. Całe te dwa tygodnie to faile mniejsze bądź większe i codzienne wstawanie z myślą "dzisiaj już będzie na 100% dobrze". Nie wiem, może to z tego stresu poprawką nie mogę sobie odmówić zachcianek, cały czas jestem głodna itd... Pocieszam się faktem, że z dnia na dzień jest odrobinę lepiej.
✦ Generalnie jestem dobrej myśli, co do przyszłości. Powinno być dobrze
  • awatar dianka.sun: najwazniesze pomyslec dwa razy zanim sie cos zje ;) ja sie tego caly czas ucze i jak na razie nie wychodzi hehe ale malymi krokami do duzych zmian :D powodzenia w nauce !
  • awatar The way to my dreams ♥: Nie powinno, tylko musi! :) jeżeli w to uwierzysz to na pewno tak będzie :)
  • awatar EffyDreamer: A u mnie wręcz odwrotnie - dieta jakoś idzie, ale z treningami do kitu, na siłce nie byłam od czerwca chyba -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Przyznaję, że weekend trochę przebimbałam i zrobiłam to celowo, ale dzisiaj już się naprawiłam. Znowu wstałam z rana i pobiegałam I to w deszcz! Micha też ok

Nauka do poprawki zaczęta... Idzie jak krew z nosa Na szczęście wszystko poza tym jest w porządku Mam naprawdę dobry humor!
  • awatar Gość: też się wzięłam za biegani :) podziwiam, że rano i w deszcz Ci się chciało !! super :D
  • awatar gniazdo-os: zazdroszczę i podziwiam i tak 3maj! btw sama tęsknię za porannym bieganiem..:(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Coś czuję, że nie będzie problemu z tymi 30km we wrześniu <3
Jestem pozytywnie zaskoczona, bo nie biegałam 2 miesiące, a do tego wcześniej o 4km raczej się ocierałam niż je robiłam. Dzisiaj machnęłam na luzie 4,13 A nawet nie ćwiczyłam przez ostatnie 3 tygodnie! (tylko wczoraj dwie rundy Rewolucji...)
No super
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
✦ 30km biegu
✦ minimum 3h nauki do poprawki dziennie (od poniedziałku)
✦ 4 treningi w tygodniu
✦ pilnowanie kalorii



 

 
Zniknęłam.
No kurde, znowu zniknęłam.
Tym razem nie jest to jednak brak motywacji itp.
Pracuję. Jest to praca fizyczna. Dla mnie bardzo ciężka. Wracam do domu koło 5 i nic już więcej nie robię, poza leżeniem plackiem. Generalnie to praca magazynowa, więc pewnie wiele z Was wie, o czym mówię. Na razie moje ciało jest w szoku. Wczoraj miałam nawet pracującą sobotę...
Na pewno pracuję do końca miesiąca, więc pewnie przez ten czas tutaj nie zajrzę. Ech... No, ale mam cel. Zaczynam marzyć nieco szerzej niż miałam w zwyczaju. Potrzebuję do tego wszystkiego pieniędzy
Prawdopodobnie będę też dorabiać pisaniem.

I żeby nie było. Nie objadam się. Trzymam w miarę czystą michę

Wysyłajcie mi dużo siły, kochane! W wolnej chwili poczytam, co tam u Was. Postaram się wycisnąć z siebie motywację i ją porozsyłać!

Do boju!
 

 

Powoli już układam sobie w głowie, co i jak chcę i pewnie sklecę na ten temat jeszcze jakiś wpis. Jednak do rzeczy!

Dzień 181 nie był taki zły, ale nie mogę powiedzieć, że dobry, bo zjadłam 3 ciasteczka Poza tym miałam naprawdę ok bilans.

Zrobiona tabata, ramiona mel b i 10min nogi. Niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć z tym powrotem do formy

Ogólnie nie ukrywam - jest ciężko.
  • awatar Motywacjao: Grunt to mieć plan :)
  • awatar creative30: najważniejsze to nie poddawać się bądź silna
  • awatar FitnesBaby: Z doświadczenia powiem Ci że najlepiej jest jak ma się plan - dietę - rozpisaną dzień po dniu, wiesz co i kiedy masz jeść i nie musisz się zastanawiać co włożyć do garnka, więc nie podjadasz byle czego ;) Pamietaj że jesli byłoby łatwo nie dawało by to tyle satysfakcji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Żeby było jasne - ja jeszcze nic sobie nie uporządkowałam i kompletnie nie wiem, co ze sobą zrobić XD Wczoraj mi się nie chciało usiąść i pomyśleć, rozpisać, ale jakiś tam jasny cel przecież miałam. Po prostu się nie nażreć i ruszyć. Proste

✦ ok 1700kcal (nie liczyłam tak naprawdę, ale z doświadczenia mogę już powiedzieć, że coś koło tego wyszło)
✦ 2l wody
✦ 8km na rowerze

Moje ciało zdecydowanie odzwyczaiło się od aktywności. Jednak pominę wypisywanie tutaj, co się ze mną działo przy wnoszeniu roweru...

Ogólnie to już widzę, że będzie ogromny problem ze zmniejszeniem porcji, ale już kilka razy przez to przeszłam i teraz też przejdę

Dzisiaj idę na rozmowę o pracę. Oby było te 7-8zł na rękę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No i mamy już 8 sierpnia. Strasznie ten czas leci. Powoli nadrabiam Wasze wpisy, po tym jak postanowiłam sobie odpocząć od wszystkiego.

Jestem zadowolona z tego, że pozwoliłam sobie na taki odpoczynek. Przez ostatnie 2-3 tygodnie nie zrobiłam nic pożytecznego ani do niczego się nie zmuszałam, niczym się nie martwiłam. Robiłam sobie maratony Naruto, czytałam książki, pisałam, szukałam pracy (dalej szukam), a potem wyjechałam nad morze z chłopakiem. Wczoraj wróciliśmy.

Spędziliśmy naprawdę super 10 dni, podczas których chyba już na dobre uśpiłam to, co uśpić należało. Czuję spokój w umyśle i gotowość na wyrwanie się z marazmu.

Myślę nad nowym planem dla siebie, nad jakimś programem i rozpisaniem punktów co i jak. Może mniej restrykcyjnie niż ostatnio, ale jednak rozpisane. Pocieszam się faktem, że raczej się nie roztyłam przez ten okres luzu. (Pamiętacie, że moja waga dwukrotnie się zepsuła, podczas okresu walki i potem ją rzuciłam w kąt? Ostatnio zważyłam się u rodziny i chociaż byłam po kilku dniach obżarstwa oraz po ogromnym obiedzie, okazało się, że nie tylko cm mi leciały. Ważę ok 6kg mniej niż na początku.) Jedynie co to skóra mi zwiotczała z braku ćwiczeń, ale przecież już po tygodniu wszystko się napnie i będzie ładniej. Swoją drogą nie mogę się doczekać wejścia na matę Jestem też w tym momencie, kiedy człowiek ma dość tłustych i bezwartościowych potraw, bo mu się przejadły, więc z radością planuję jakie warzywa kupić na ryneczku i co z nimi zrobić Czas na uczucie lekkości!

Zmiany też szykują się w moim życiu. Tzn. mocno do pewnych zmian dążę, jestem zmotywowana i czuję, że to TEN czas. Jednak najpierw praca, praca, praca!
  • awatar dianka.sun: super nastawienie !! czasem trzeb odpocząć, przewartościować sobie życie i zacząć z nowym pomysłem na siebie !! powodzenia w realizacji planów !! :D
  • awatar little_my: Dobrze że wypoczęłaś. Powodzenia!
  • awatar Mała czarna ✯: Czekałam na dokładnie taki wpis! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Rewolucję zrobiłam już trzeci raz, więc nie jest to pierwsze wrażenie. Wpis nie powstaje pod wpływem emocji, a wyrazy nie wylewają się spod zalanych potem palców. Wszystko przez to, że chciałam być jak najbardziej obiektywna w ocenie intensywności, a jak wiecie, ostatnio miałam mały zastój. Trening po tygodniu przerwy nie równa się intensywnością treningowi, kiedy ciało jest już w rytmie i wie, o co chodzi. Dlatego ta mini recenzja powstaje dopiero po trzecim treningu (ale nie trzecim Rewolucji pod rząd; w międzyczasie podejmowałam różne formy aktywności przez +/- tydzień)

Co takiego rewolucyjnego u naszej Ewy? No cóż, w Rewolucji mamy rewolucję, która już dawno gościła w naszych domach w wykonaniu innych trenerów. 5 rund na poszczególne partie ciała po 10min. Wiele dziewczyn szaleje za Mel B i jej "10minutówkami". W Rewolucji Ewy chodzi mniej więcej o to samo. Chcesz zrobić tylko uda? Nie ma problemu! A może tylko płaski brzuch? Ok!
Jednakże... W trakcie robienia całego treningu człowiek zaczyna zauważać, że każde 10min wzajemnie siebie uzupełnia. Nie mówię, że należy odwalić 50min treningu, żeby był to dobry trening, ale radziłabym nie łudzić się, że wykonując tylko 10min na daną partię, nie zrobimy też innej i osiągniemy oczekiwane efekty. Właściwie w każdej rundzie znajdziemy aeroby. Krótsze bądź dłuższe, jednak zgubienie oddechu jest gwarantowane.

W mojej ocenie, Rewolucja to trening, który na pewno zagwarantuje schudnięcie i na to jest ukierunkowany. Podczas robienia całych 50min walczę o swój oddech, nie odczuwając szczególnie konkretnych partii ciała, a pot leje się strumieniami. Ponieważ moją silną stroną są ćwiczenia siłowe a nie interwały czy szeroko pojęte cardio, Rewolucję umieszczam na samej górze piramidy trudności zestawów Chodakowskiej. Jednak co więcej... Mnie się ten trening bardzo podoba!

Ostatnio byłam trochę surowa dla nużącego Bikini... Rewolucja to jednak coś zupełnie innego Długo myślałam nad jej minusami i powiem szczerze, że nie jestem w stanie ich znaleźć!

Należy też wspomnieć, że jest to pierwszy trening, w którym Ewa wyraźnie zaprosiła mężczyzn. Ostatnie dwie rundy są im wręcz zadedykowane i robione w towarzystwie trenera z klubu Chodakowskiej. Przyznaję, że ja mam w planach zaprosić swojego mężczyznę

Krótko podsumowując, nie czekajcie, rozkładajcie matę, zarezerwujcie sobie 10 lub 50min i wylejcie z siebie litry potu! Satysfakcja gwarantowana